piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 6


Pod szkołą czekała na mnie tylko Olivia, co mnie nie zdziwiło.
-Gdzie Lea?-zapytałam ciekawa
-Lea się rozchorowała i nie może jechać. Ale myśl tak mamy 10 dni tylko dla siebie… -zaczęła swoją paplaninę Olivia.
W tym czasie myślałam tylko o tym, że na szczęście Dave nie jest z nami w klasie i nie jedzie. Martwiło mnie też czy Justin jedzie czy jednak zostaje zająć się gangiem. Nie ważne, co zrobi będzie źle.  Nie chce spędzać nim czasu 24 godziny na dobę, na co będę zmuszona podczas wycieczki, ale nie chcę też by został, bo jego gang może się poczuć za bardzo swobodnie podczas mojej nieobecności. Zauważyłam Justina. Czyli jednak jedzie.
-Prawda Em?-zapytała Olivia. Przerywając moje rozmyślania.
-Tak, pewnie.-odpowiedziałam
-Wcale mnie nie słuchasz! Mówiłam, że podczas czasu wolnego musimy przejść się na zakupy oraz na plaże trochę poopalać.
Dobry pomysł-pomyślałam. Dzięki temu może trochę się odprężę… .
-Uuuu… dziewczyny w strojach kąpielowych. Podoba mi się to-nie musiałam się nawet domyślać, kto to mówi.
-Olivia zaraz wracam idę wyciągnąć bagaże.
Wcale mi się to nie uśmiecha, bo spakowałam 3 walizki + torbę podróżną. Weszłam do samochodu po torebkę wzięłam ponownie 2 tabletki i poszłam po bagaże. Załadowałam je do autobusu, którym mamy jechać do Kalifornii. Zaczęliśmy wchodzić do autobusu według nazwisk. Zawsze sierdziłam z Lea, ale że jej nie było następny w dzienniku, był Justin. I jeszcze tego było trzeba żebym siedziała obok niego 7 godzin. Już chyba gorzej być nie może, a teraz wycofać się nie mogę. Na pierwszym lepszym postoju muszę wziąć jakieś prochy nie mogę tak teraz przy wszystkich. Nie koniecznie chcę żeby każdy wiedział, że siedzę w tym gównie po uszy. Weszłam do autobusu i zajęłam miejsce przy oknie. Dobrze, że wzięłam ze sobą słuchawki. Szczerze mówiąc wątpię żebyśmy zaczęli niezobowiązującą pogawędkę… chyba, że może jednak mnie nie poznał. Wszyscy zajęli swoje miejsca i autobus ruszył.
-Nie powiedziałaś mi, że znasz Lady Death. Przecież masz z nią lepszy kontakt niż ktokolwiek inny.-zaczął. Skąd ja wiedziałam, że to powiesz?
-Mówiłam, że nie znam i nie kłamałam. Może jedynie zna jej prawdziwe nazwisko, ale nie mam pojęcia, jaka ona jest-powiedziałam smutno. Taka prawda nie znam siebie ani trochę. Zawsze przybieram inną maskę i nie wiem, która jest prawdziwa.
-Jej nazwisko brzmi Marina Everdeen. A to jesteś ty. Więc jak niby jej nie znasz?- Zapytał zdezorientowany.
-Normalnie…. Jak dobrze, że jedziemy do Kalifornii, a chłopak Olivi nie jest z nami w klasie-powiedziałam bardziej do siebie niż do niego, ale on chyba usłyszał.
-Dlaczego to cię tak bardzo cieszy?
-Ponieważ on też jest wpakowany w to całe gówno i wiele razy mu zaszkodziłam a on teraz się mści i boję się, że może zrobić krzywdę Olivi z mojej winy.
Nie powiedział nic więcej, a ja czułam, że za chwilę się rozpłacze. Nawet nie zauważyłam, kiedy spłynęła mi jedna łza. Justin natychmiastowo to zauważył i otarł ją. Bardzo zdziwił mnie ten gest myślałam, że mnie nienawidzi przecież uważa, że to właśnie ja zabiłam Jeremiego. Na całe szczęście stanęliśmy na postoju, więc od razu wyszłam poszłam do łazienki. Tam wzięłam od razu potrójną czy nawet poczwórną dawkę narkotyków. Mam dość. Jestem na wycieczce muszę się odprężyć i zabawić. Wyszłam z łazienki i poszłam w stronę kawiarenki, przy której czekała już Olivia. Ale z moim szczęściem wpadłam na Justina. Spojrzał na mnie podejrzliwie jakby wiedział, co stało się w łazience.
Trudno. Nie jego interes. Poprosił mnie żebym z nim chwilę pogadała i podeszła do jednego stolika. Poszłam grzeczniutka nie miałam ochoty kłócić się z nim przed wszystkimi.
-Dlaczego to robisz???Jak dużo wzięłaś?? Wiesz, że to cie zabija??? Jak możesz??? Chcesz zostawić wszystko, gang mnie…?-zasypał mnie pytaniami.
-Dlaczego? Bo lubię, bo na sekundę zapominam o wszystkim. Ile? Nie twój interes. Czy wiem??? Oczywiście, że tak. Czy chce wszystko zostawić? Nie zupełnie. Ale dlaczego miałabym zostawić ciebie??? Dlaczego tak się interesujesz??? Nie masz własnych problemów??-powiedziałam szybko.
-Dlaczego się tobą interesuję pytasz? Bo mi kurwa na tobie zależy!!!!-
Zanim zauważyłam co powiedział… .Pocałował mnie. Nie, nie ma tak łatwo. Odepchnęłam go i odeszłam od stolika. Podeszłam do Olivi która patrzała z szeroko otwartymi oczami na to, co się przed chwilą stało. Byłam zło…. Niee to mało powiedziane, myślałam, że uduszę go na miejscu. Jak on mógł? Przecież mnie nienawidzi, a ja go zresztą też. Teraz jest moim śmiertelnym wrogiem, a on mi mówi, że mu na mnie zależy? Nie wierze mu. To pewnie jakaś jego strategia. Chce mnie wykończyć, a będzie mu łatwiej, jeśli się w nim zakocham. Nie dam mu tej satysfakcji. Poprosiłam nauczycielkę abym mogła zmienić miejsce. Po wielu namowach zgodziła się. Zauważyłam zdziwioną minę Justina, gdy zobaczył, że moje miejsce się zmieniło. Całą drogę razem, z Olivią śmiałyśmy się i takie tam. Gdy byliśmy na miejscu pani przydzieliła nam pokoje, a my je zajęliśmy. O dziwo mieliśmy tyle miejsca w szafach, że zmieściłam wszystkie 3 walizki. Miałam pokój 3 osobowy. Byłam w nim ja i Olivia. 3 miejsce miała zająć Lea. A, że jej nie było..
-Co tam u Dave???-zapytałam
-W porządku, jutro też będzie w Kalifornii. Pójdziemy się z nim spotkać? Bardzo chce cię spotkać
-Okej. Chętnie go poznam.
Nie nie nie. Nie miało go tutaj być. Ale może jak się spotkamy to dowiem się, czego chce? Poszłam do łazienki, wzięłam dużo prochów, 3 tabletki nasenne i 2 na ból głowy i poszłam spać. Nie chciałam dzisiaj o tym myśleć. W tej chwili marzyłam o inny życiu dla mnie.

Taki tam sobie : D. Jak się podoba??? Piszcie w komentarzach. Jestem ciekawa.
                                                                                            xoxo Marti

czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział 5

Gdy dojechałyśmy na miejsce spotkania dowiedziałam się że:
a) Olivia już jest objęta ochroną i mają ją na oku
b)jakaś grupka osób z gangu Jeremiego weszła na nasz teren ale już nie żyją (czyli muszę jeszcze się z    nimi spotkać i dowiedzieć się czego chcieli ale pytanie brzmi z kim???? Kto teraz nimi rządzi? Na to pytanie niestety dostałam odpowiedź)
c) przywódcą gangu został…….Justin Bieber, czyli niestety będę musiała go zabić. Nikt inny nie może tego zrobić gdyż to ja jestem tu przywódcą i muszę pokazać pazurki. Szkoda chłopaka, ale cóż życie. Przecież mógł powiedzieć, że ma to wszystko gdzieś i nie obejmować przywództwa nie umiejąc używać broni ba pewnie nawet nigdy nie widział jakiejś porządnej. Omówiliśmy plan spotkania z Justinem głową gangu wtedy niestety dowiem się, że to ja chyba, że coś wykombinuje. Postanowione pójdzie ze mną Flo i tylko Flo, a 10 osób będą chronić tyły, gotowi w każdej chwili zadzwonić po posiłki. Spotkanie odbędzie się za 2 dni. A za 4 mamy wyjazd do Kalifornii na kilka dni, jako szkolna wycieczka…. A Justin jest ze mną w klasie. Wróciłam do domu i tak jak stałam poszłam spać nie zmywając nawet makijażu. Przed pójściem spać wzięłam jeszcze 2 tabletki na ból głowy. Wstałam rano i czułam się tak źle, że to po prostu magia. A otwierając oczy zauważyłam, że ktoś mi się przygląda. Gdy zobaczyłam, że to Justin rzuciłam nim pierwszą lepszą rzeczą, która wpadła mi w ręce..genialnie telefonem. TELEFONEM!! Podbiegłam do nie go i szybko wzięłam mu telefon, bo ten chciał już zacząć się ni bawić.
-Co ty tu robisz?!?! Zresztą za chwile mi powiesz muszę iść się ogarnąć.- powiedziałam wychodząc z pokoju do garderoby. Rozczesałam włosy i spięłam go w luźny warkocz na bok. Zauważyłam, że na szczęście makijaż mi się modno nie rozmazał, ale i tak go zmyłam. Namalowałam na powiece fioletową kreskę i dokończyłam mój zwyczajny makijaż i postawiłam na to:

Tak ubrana wróciłam do Justina.
-A więc co tu robisz??-spytałam
-Chciałem z tobą pogadać. Rano nie dałaś mi dokończyć a w szkole cie nie było. Dlaczego??
-Źle się poczułam-powiedział.
-Ale już w porządku??-wydawał się przejęty
-Tak. O czym chciałeś pogadać??
-Więc tak jak wiesz mój tata nie żyje. Był zamieszany w gangi i był ich szefem. Ale zabiła go niejaka Lady Death. Nie mam pojęcia, kto to jest. Ale mam się z nią jutro spotkać. I jestem ciekawy może wiesz, kim ona jest??
-Skąd mam wiedzieć niby, kim ona jest nigdy o niej nie słyszałam.- powiedziałam spokojnie, a w środku wręcz się gotowałam
-Acha, czyli nie wiesz. Powiem tak przejąłem gang mojego ojca od małego uczył mnie szczelać, więc jestem w tym dobry. Jeśli okaże się, że wiesz, kim ona jest, ale mi nie powiedziałaś mi o tym to rozwalę ci łeb szybciej niż myślisz kotku.-wybuchnął
-I ja mam się niby ciebie bać?! Mam ważniejsze rzeczy na głowie niż jakiś dzieciak. I ty śmiesz mi grozić. Chcesz się podrożyć i mieć ze mną na pieńku proszę bardzo. A teraz wyjdź. Nie wiem jak wytrzymam z tobą te kilka dni 24h/dobę. Ja przez ciebie zwariuje. Jak można być tak bipolarnym???
-Ja jestem bipolarny! Ja! Słuchaj dziwko nie wiem jak matka z tobą wytrzymuje, ale współczuje jej, że jesteś taką suką….-nie wytrzymałam
-Moi rodzice nie żyją!!!!!!!!! I wiesz, co?? Nigdy w życiu nie zgadniesz, kto ich zabił. A teraz wynoś się!!-krzyknęłam i pobiegłam do łazienki żeby wziąć podwójną dawkę prochów. Po tym nieco się uspokoiłam i pojechałam do szkoły. Justin wie, że nie mam rodziców. Jak mogłam mu to powiedzieć?
                                                                                  ***
Spotkanie z Justinem. Założyłam okulary przeciwsłoneczne muchy, związałam włosy w koka zrobiłam mocny makijaż i ubrałam się trochę w nie moim stylu, ale cóż nie może wiedzieć, że to ja.



Nie wiedziałam nawet, że mam w szafie coś takiego. Dzisiaj przed spotkaniem wzięłam 2 razy po podwójnej dawce prochów i jakieś tabletki przeciw bólowe, bo łeb mi pęka. Wysiadłyśmy z Flo z samochodu i podążałyśmy w stronę Justina, który już czekał. Był sam, ale ja i tak wiem, że za nim czeka jego ekipa. Chyba mnie nie poznał, bo uważnie mi sie przyglądał.
-Chciałeś spotkania, więc słucham?- zaczęłam twardo
-Zabiłaś mi ojca dziwko, więc ja powinienem zabić ciebie-warknął
-Twój ojciec zabił moich rodziców, więc nie powiem planowałam go zabić, ale z żalem muszę stwierdzić, że to nie ja….ktoś mnie ubiegł a ja wiem, kto. Chcesz wiedzieć to musisz najpierw zasłużyć. I dopilnuj swoich chłopaczków, że nie są u nas mile widziani. To tyle. Żegnam.-Powiedział i się odwróciłam by odejść, ale on złapał mnie za rękę i obrócił z taką siłą, że spadły mi okulary. FUCK! Justin spojrzał na mnie zdziwiony. Szybko założyłam okulary z powrotem i poszłam w stronę auta. Łzy zaczęły kapać z moich oczu. Usłyszałam tylko jak zdziwiony Justin szepcze moje imię. Nie chce jechać na ten wyjazd, ale niestety muszę. Musze zostawić pozory. Tak bardzo nie chciałam żeby wiedział. Jak ja mogłam być tak głupia? W drodze do domu płakałam. To nie tak miało być. Flo została ze mną na noc. W sumie byłam już spakowana na wyjazd, więc mogłam iść spać. Wzięłam 3 tabletki nasenne, bo czułam, że nie usnę. A może jednak mnie nie poznał??? Ale przecież wyszeptał moje imię? A może mi się tylko wydawało. Z tymi myślami zapadłam w głęboki sen. Rano wzięłam moją codzienną już porcję tabletek na głowę. Żywię się tylko tym świństwem, tak być nie może. Pomalowałam się i poszłam do garderoby po ubrania wybrałam to:


Wzięłam walizki, wsadziłam je do bagażnika i odjechałam w stronę szkoły.

Rozdział 4


On wie on wie, że to Lady Death. Ale to nie prawda, ja nic nie zrobiłam. Nawet nie wiem kto to zrobił ale za to wiem, że Flo powie mi wszystko co wie na ten temat. Mam nadzieję, iż będzie znała powód. Tylko, że ja głupia zaczęłam go lubić, Myślałam, że on mnie też. Nawt nie wiem dlaczego tak myślę. Nie chcę go lubić, przeciaż ja go nienawidzę. Ale on teraz hce mnie zabić. STOP. On nie wie kim jest Lady Death. Ale szybko się dowi i to mnie przeraża . Lubię moją prac, ale nie koniecznie chcę żeby każdy wiedział. I tak mam trochę na pienku z policją. Ale nigdy nie znaleźli na mnie dowodów. Nie chwaląc się jestem najlepsza w tym co robię. Gdy dojechałam do domy od razu pobiegłam do Mary przytuliłam ją i zaczęłam płakać co nie zdarza mi się często, ale teraz mam tyle problemów i wszystko jest na mojej głowie. Mam taką cichą nadzieje, że z gangiem wszystko w porządku, bo wiecej problemów nie zniosę. Pare tysięcy osób chce mnie zabić, po prostu szczyr marzeń każdej osoby (sarkazm). Kiedy rodzice jeszcze żyli nie byłam taka twarda jaka jestem teraz, ale nauczyłam się że pokazywanie uczuć może cię zgubić, wiedza o moich słabościach nie jest dobra skoro bardooo dużo ludzi czycha na moją śmierć. Odczepiłam się od Marty gdy ta mnie pocieszała ona wie z jakimi problemami się borykam. Jest dla bardzo ważna, jest wszystkim co mam. Poszłam do łazienki, poprawiłam włosy i makijaż a później wzięłam moją typową dawkę narkotyków by się uspokoić nikt nie wie, że biorą wiedzą tylko, że sprzedaje i niech tak zostanie. Poszłam do pokoju i napisałam do Olivi: Źle się poczułam i pojechałam do domu. Nie martwcie się. Xoxo. Wiem, że spotyka się z Davem Walkerem… jeśli mam bć szczera? to go nie lubie. Również jest wplątany w to wszystko a nie chce żeby każda bliska osoba Olivi była w to wpłatana, bo może być to dla niej niebezpieczne.  Gdy tak myślałam postanowiłam napisać do Flo: Mogłabyś wpaść już teraz, potrzebuję cię, jestem w rozsypce i musimy też obgadać parę ważnych spraw których nie możemy załatwiać przez telefon. Miałybyśmy też trochę czasu do spotknia gangu które jest o 17 więc pomyślałam o takim babskim dniu. Zobaczymy sobie filmy czy coś? Xoxo. Olivia odpisała, że Spoczko i że zobaczymy się jutro w szkołe, bo niestety nie może do mnie dzisiaj wpaść. Ma ponoć iść na taką prawdziwą randkę z Davem (niestety). Ale w sumie dobrze bo i tak mnie nie ma i musiałabym wymyśleć, jakiś powód żeby jednak nie przychodziła. Z kolei Flo weźmie jakieś filmi, popcorn i takie tam i że za minutkę będzie. Ona jest naprawdę kochana. Poszłam do łazienki zmyłam makijaż, spiełam włosy w niechlujnego koka i ubrałam się w moją ulubioną piżamkę:


Wychodząc z garderoby zauważyłam siedzącą na moim łóżku Flo, która  już na mnie czekała. Postanowiłyśmy najpierw zobaczyć Ostatnią Piosenkę, a później mój ulubiony fil Would You
Rather. Przy okazji zjadłyśmy 2 miski popcornu i paczkę żelków. Postanowiłam, że po filmie wszystko jej powiem:
-Jeremi  ma syna-powiedziałam szybko.
-Mów dale-ponagliła
-Ma na imię Justin Bieber. Wszyscy uważają, że to Lady Death dopuściła się zabójstwa Jeremiego, Ele nikt nie wiem kim ona jest. Słyszałam jak mówi kumplowi, że ją zabije kumple jego ojca również to powiedzieli. A najlepsze jest to, że to nie ja. Ja nawet nie wiem kto to. Kto mógł wymyślić, że to ja go zabiłam-powiedziałam bliska płaczu. A Flo mnie przytuliła. Nie wiem czemu ale zależy mi żeby mnie lubił. Wim. Chore.
-Zabił go niejaki Dave Walker. Kojarzysz może nazwisko? Ma powód żeby wrobić w to ciebie?-zapytała
Momentalnie stanęło mi serce. Dave Walker…chłopak Olivi. Musi na siebie uważać.
-Znam go. Zabiłam jego gang ale go nie w sumie nawt nie wiem czemu, ale jest to też chłopak mojej przyjaciółki Olivi. Każ ją objąć ochroną niech chłopaki bez przerwy ją pilnują ale tak żeby się nie domyśliła. On może chcieć zemsty.
-Już dzwonie a ty zbieraj się  i jedziemy na spotkanie z resztą grupy-odpowiedziała Flo i wyszła wykonać telefon o który ją prosiłam. Poszłam do łazienki cała zamyśloną boję się o Olivie to przecież moja przyjaciółka. Wyprostowałam włosy, zrobiłam sobie mocny makijaż : czarne oczy i czerwone usta. Poszłam do garderoby, ubrałam się tak aby pokazać, że ja tutaj rządzę: 

Tak ubrana weszłam do pokoju w którym trzymam broń wzięłam mój ulubiony pistolet w razie czego i schowałam pod kurtką oraz wzięłam kolejną porcję prochów na uspokojenie. Wzięłam dzisiaj więcej niż dozwolona dzienna dawka żeby nie odlecieć, ale bez tego ciężko byłoby przetrwać dzisiejszy dzień. Zeszłam na dół gdzie czekała już Flo, jest mi ona bliższa niż Lea i Olivia. Znam ją od zawsze nasi rodzice razem pracowali, tyle że zginęli już dawno, wie czym się zajmuję i wspiera mnie w moich decyzjach. Jest ode mnie starsza o 2 lata inaczej myśli decyzjach które podejmuje niż ja, więc czasami mi doradza, ale szczerze mówiąc nie słucham jej. Ups. Wsiadłyśmy do mojego autka i odjechałyśmy. Ciągle myślę czy Justin przejmie dowodzenie po ojcu. Oby nie, nie chcę być zmuszona go zabić. Ale będę musiała dopóki nie dowie się jak posługiwać się bronią. Nie lubię go owszem, ale zależy mi żeby on mnie tak. Może miałabym inne zdanie gdyby nie był takim dupkiem?
Hejka jak tam nowy rozdział. Mam dzisiaj wenę.
                                                                   xoxo Marti


Rozdział 3


Rozdział 3

Patrzyłam na niego czekając, czego chce, ponieważ mam ważniejsze rzeczy na głowie.
-Czego chcesz??? Mam ważniejsze rzeczy na głowie niż czekanie aż wydusisz z siebie jakieś słowa.-powiedziałam i już miałam wsiadać do samochodu, gdy jego głos mnie zatrzymał
-Prze-przepraszam-powiedział.
Jak się wtedy czułam?? Zamurowało mnie. Justin Bieber przeprasza?
-Ookeej. Od kiedy ty Justin Bieber kogoś przeprasza??-zapytałam ciekawa.
-Ja nigdy nie przepraszam to był pierwszy i ostatni raz, kiedy to zrobiłem. Miałem zły dzień i…….-nie dokończył, bo mój telefon zaczął piszczeć. Spojrzałam na wyświetlacz 10 widomości i 5 nieodebranych połączeń od Flo. Coś się stało.
-Sorki Justin musze to odebrać. Pogadamy w szkole ok.????-powiedziałam. On jedynie pokiwał głową i odszedł a ja odebrałam telefon.
-Em jest sprawa i robi się coraz bardziej poważnie.
-Mów, o co chodzi!
-Najpierw dobra czy zła wiadomość??-zapytała
-Dobra- postanowiła, że muszę się uspokoić po imprezie.
-Jeremy Also nie żyje-powiedziała z nieskrywaną radością.
Byłam mega szczęśliwa, że to powiedziała bałam się, że jednak udało mu się przeżyć.
-A zła jest taka, że myślą, że to ty go zabiłaś i chcą zemsty-dokończyła.
Zamarłam przecież ja nie mam z tym nic wspólnego, a szkoda, bo chętnie bym go zabiła.
-Zrozumiałam bądź jutro u mnie o 16 ustalimy wszystko a później pojedziemy do bazy. Chcą się zemścić to dostaną zemsty. Mam już nawet chyba plan. Do zobaczenia.-rozłączyłam się i odpaliłam samochód zauważyłam, że Justin ciągle mnie obserwował i prawdopodobnie usłyszał, co mówiła. Trudno, wiele się nie dowiedział na szczęście mało mówiłam.
-Do jutra Bieber!-krzyknęłam i odjechałam.
                                                                           

                                                                       ***

Następnego dnia marzyłam tylko o tym, aby lekcje się już skończyły. Wzięłam prysznic, umalowałam się tak jak zwykle, rozczesałam włosy, poprawiłam różowe końcówki kredą do włosów i pozwoliłam im luźno opadać mi na plecy i ramiona. Dzisiaj było zimniej niż wczoraj, więc założyłam bluzkę z flagą USA, ciemne rurki, czarne sandałki na obcasach, biżuterie oraz okulary przeciwsłoneczne; Wygląda to tak:

 
Zauważyłam, że obudziłam się wcześnie niż zwykle a wychodząc z garderoby o mało nie dostałam zawału. Na moim łóżku siedział Justin.
-Co ty tutaj robisz???-krzyknęłam.
-Chciałem wytłumaczyć ci jeszcze przed szkołą, dlaczego wczoraj byłem taki nie miły.-odpowiedział.
Spojrzałam na zegarek 7: 10 jest wcześnie, więc mogę go posłuchać.
-Okej. Słucham.-powiedziałam.
-A więc wczoraj rano zadzwonili, że mój tata jest w szpitalu został poszczelony czy coś, więc to było pierwsze, dlaczego cię popchnąłem. Około godziny 22 dostałem kolejny telefon, ze nie żyje. Nie przeżył. Mieszkam z mamą bez taty, ale to on wysyłał nam po paręnaście tysięcy miesięczne, a teraz już tego nie będzie. Jego kumple powiedzieli mi….-nie dokończył
-Justin rozumiem cię, ale to nie znaczy, że musisz się na mnie wyżywać, ale okej. Nie jestem na ciebie zła. Ale nie przejmuj się na pewno nie zostawił was bez grosza przy duszy. Jeśli na koncie miał pieniądze to dostanie je najbliższa rodzina, czyli wy-powiedziłam mu, a on tylko się uśmiechną i zadał mi pytanie:
-A gdzie są twoi rodzice, bo wpuściła mnie gosposia?-nie lubię poruszania tego tematu. Prawdy mu nie powiem, nie ufam mu jak zresztą dużej większości.
-Wyjechali w sprawach biznesowych. Muszę już iść, szkoła czeka.-powiedziałam szybko. to jest zawsze ta sama odpowiedź.
Zeszliśmy na dół powiedziałam Marcie (gosposi), że nie jestem głodna, o 16 przyjdzie Flo.
Weszłam do mojego samochodu, pomachał Justinowi na pożegnanie i odjechałam. Nie musiałam dzisiaj jechać, bo Olivie, bo ma przyjechać po nią Dave? Czy jakoś tak. Ale dlaczego Justin mi to wszystko powiedział? Zwierzył mi się z wszystkiego? Rozumiem go i to bardzo dobrze moi rodzice też zginęli tylko, że oboje a jemu tylko jeden. Zostawili mi wszystko, co mieli, więc to samo powiedziałam Justinowi…….ale o 22 zginął a rano go poszczelono. Nie na pewno nie jest to Jeremi Also, przecież on nie ma rodziny, nawet nazwisko ma inne. Chociaż moje nazwisko zna tylko mój gang, ale nie wolno im go publicznie mówić, a dla innych gangów jestem znana, jako Lady Death. To wymyślili rodzice jak jeszcze żyli. Czy to możliwe, że Jeremi miał syna? Moje rozmyślenia musiały poczekać, bo właśnie podjechałam pod szkołę. W tym samym czasie podjechał Justin a Zayn zapytał się Justina o coś co bardzo mnie zdziwiło:
-Yo, stary. Wiesz ko zabił twojego ojca??-zapytał Zayn
-Dziewczyna, nie znam jej imienia, ale jego przyjaciel powiedział, że mówią na nią Lady Death.-odpowiedział Justin.
Zamarłam. Jeremi miał syna i tym synem jest Justin. Wracam do domu pomyślałam. Jeden dzień bez szkoły nikomu jeszcze nie zaszkodził.
-A wiesz, kim jest ta dziewczyna. Jak wygląda i jak ma na imię?-zapytał ponownie Zayn.
-Nie nie mam pojęcia, kim ona jest wiem, że mój ojciec zabił jej rodziców 2 lata temu a ona się zemściła, ale kumple ojca ją dopadną i zabiją, a jak ja tylko się dowiem, co to za dziewczyna również ją zabije.
Objechałam szkołę i wróciłam do domu nie miałam zamiaru dalej słuchać ich rozmowy.
 
 

Rozdział 2


Impreza, impreza, co tu ubrać. Mam całą olbrzymią garderobę, ale nie wiem, co tu wybrać. Nie za bardzo chcę się odpiździć.  Postawiłam na sukienkę oraz wysokie buty z ćwikami całość wygląda tak:

 
 
Zrobiłam sobie makijaż ale tym razem zrobiłam czarną kredką nad i pod okiem oraz namalowałam nią kwiaty na powiekach i pomalowałam je cieniem, w włosy spiełam w wysokiego kucyka. Spojrzałam na komórkę i zobaczyłam, że mam jedną wiadomość od Lea: Na przyjęciu obowiązują maski, xoxo. Świetnie. Teraz mi to mówisz. Spojrzałam na zegarek 19:55. Już jestem spóźniona. Wzięłam maske i wsiadłam do samochodu. Przed domem Zayna czekała na mnie Olivia i Lea. Wyglądały oszałamiająco. Przywitałyśmy się i weszłyśmy do jego wielkiego domu (ja mam większy). Impreza już rozkręciła się na maxa. Prawie wszystkie wolne pokoje zostały już pozajmowane. Szybko się zaczeli bawić-pomyślałam. Podeszłyśmy do baru  i zamówiłyśmy po drinku. Nie mam zamiaru dzisiaj dużo wypić . Bo jutro czeka mnie praca. Cóż. Odłożyłyśmy drinki i zaczęłyśmy się bawić, a że mieliśmy maski ikt nie wiedział kto kim jest, ale odrau rozpoznałam Zayna który podszedł do i życzył nam dobrej zabawy. Jest jeszcze jeden plus niegdzie nie widziałam Justina (chyba) a on przecież przyjaźni się z Zaynem. Nie wiem czemu cały czas myślę o ty że na mnie wpadł. Jak on mnie irytuje. Nie chce nawet wyść z mojej głowy. Spadaj Justin!!-krzyknęłam do niego w myślach. Tańczyłyśmy i bawiłyśmy się przez dobre 2 godziny. Gdy nagle dziewczyny zniknęły. Trochę się przestraszyłam, bo jestem kim jestem a ktoś może wpaść na pomysł zrobienia im krzywdy. Co ja wygaduje nikt nigdy jeszcze nie wpadł na taki pomysł, więc nie mam się czym martwić. Pewnie spotkały kogoś i się bawią. One lubią zmieniać chłopaków jak rękawiczki. Można powiedzieć, że od kiedy rodzice zgineli nie zaufałam ani razu żadnemu chłopakowi. Nienawidzę ich. Jeremi zabił moich rodziców, a oni wszyscy są tacy sami. Odkąd zgubiłam dziewszyny minęła godzina. Za niedługo powinnam się zbierać, ale najpierw wypię jeszcze jednego drinka. A co mi szkodzi. Podeszłam do baru wzięłam drinku i znów: powtórka z rozrywki. On się mnie uczepił czy co?? Ma szczęście, że nie ma tu nikogo z mojej załogi bo już dawno by nie żył. Szedł sobie zamyślony, na początku nie wiedziałam, że to on. Wpadł na mnie, wylał drinka na moją nową sukienkę która swoje kosztowała, a jeszcze na dodatek przewrócił siebie i mnie i wtedy spadła mu i mi maska. W pierwszej chwili myślałam, że udusze go na miejscu. Wszyscy się gapili, spojrzałam na nich złowrogo i od razu zajęli się sobą. Justin zaczął chichotać. Cała w środku się gotowałam.
-Z czego się śmiejesz idioto!!! Wylałeś drinka na moją nową sukienkę!-krzyknęłam na niego. Wstał, a mi nawet nie pomógł. Więc sama wstałam i położyłam szklankę na barek.
-Patrz jak leziesz, 2 raz dzisiaj na na mnie wpadłaś!-Krzyknął. Tego już było za wiele. Czyn on uznał, że to moja wina?!?
-Jesteś ślepy i głupi czy tylko takiego udajesz???-zapytałam.
Cały się gotował. Ha. Punkt dla mnie.
-Ani to ani to z kolei ty tak dziwko!
-Czy ty nazwałeś mnie dziwką?!? To ty tu sypiasz z wszystkimi na lewo i prawo ja nie!!
-Tak nazwałem cię dziwką. Co wściekasz się, że mówię prawdę.
Nie wytrzymałam uderzyłam go z liścia w policzek na którym został czerwony ślad. Dobrze ci tak Bieber-pomyślałam. I odeszłam do łazienki aby wytrzeć sukienkę. Mam go już po dziurki w nosie. Nie jestem dziwką. Może nie jestem już dziewicą, ale zrobiłam to tylko raz z chłopakiem którego naprawdę kochałam. Zginął wraz z rodzicami. Był ich pracownikiem. Od tego czasu nie miałam chłopaka i rzeczy z tym związanych. A on śmie nazywać mnie dziwką. Palant. Weszłam do łazienki, wytarłam sukienkę chusteczką na szczęście nie było bardzo widać tej plamy. Poprawiłam makijaż i włosy, poperfumowałam się wyszłam. Natknęłam się na Olivię i przekazał, że wracam już do domu, więc jak chce to ma ze mną jechać a jak nie to ja jadę sama. Powiedziała, że jeszcze zostanie więc zaczęłam zmierzać ku wyjściu. Zauważyłam, jak Zayn przykłada Justinowi który kipiał ze złości, że przed wszystkim dziewczyna go ośmieszyła, uderzyła go woreczek z lodem do woreczka. Justin zauważył jak wychodzę, więc wstał i zaczął do mnie podchodzić. Ja udałam, że go nie widzę i zmierzałam dalej ku wyjściu. Jakoś nie miałam zamiaru z ni gadać i się kłócić. Znowu. Zresztą on nic o mnie nie wie, więc nie ma co się czepiać. Tak szczerze mówiąc to nikt oprócz Lea i Olivi i mojego zespołu nie wie, że nie mam rodziców. Zresztą mniejsza z tym. Gdy wyszłam przywitał mnie podmuch wiatru, cała zadrżałam. Zrobiło mi się zimno w mojej sukience bez rękawów. Myślałam czy nie zadzwonić do Flo żeby po mnie przyjechała, ale nie chciałam czekać na nią i marznąć, więc poszłam w stronę mojego samochodu. Miałam ochote już położyć się w moim ciepłym łóżku. Już miałam wchodzić do samochodu, gdy jednocześnie zawibrował mój telefon oraz Justin złapał mnie mocno za nadgarstek. Wyrwałam rękę i odwróciłam się w jego stronę. Myśląc o tym że:
a)co Justin ma mi do powiedzenie
b) że w samochodzie mam pistolet….na wszelki wypadek, bo jestem kim jestem i
c) co to za SMS, pewnie od Flo, więc co się stało?
Spojrzałam na trarz Justin i zauważyłam moją dłoń odciśniętą na jego policzku. Powstrzymywałam się ze wszystkich żeby się nie roześmiać. Jak on działał mi na nerwy.

I kolejny rozdział jak się podoba? Jak myślicie co to będzie za wiadomość i czego chciał Justin?
                                                                                                  xoxo Marti

Rozdział 1


Rozdział 1

Po zjedzeniu śniadania pożegnałam się z gosposią i zeszłam do garażu po mojego białego volkswagena (jednego z wielu moich samochodów)

Podjechałam po Olivie, która miała olbrzymi uśmiech na twarzy chyba wiem, co się święci.
-Hej Em. Zayn organizuje dzisiaj imprezę. Wpadniesz???-zapytała Olivia
-Hej Olivia. Niech zgadnę wszyscy zaproszeni, a Zayn ci się podoba???-Odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Hmmm….Cóż, wiesz, że mi się podoba, ale on zarywa do naszej Lea. Ale teraz odpowiedz na pytanie idziesz czy nie???-Zapytała zarumieniona.
-No pewnie, że idę mnie nie ominie żadna impreza. A Lea ma w nosie Zayna, więc się nie przejmuj, bo nie ma, czym.-Przytuliłam ją i wsiadłyśmy do samochodu.
Całą drogę Olivie myślała co ubierze na imprezę. Eh..cała Olivia. Ja natomiast myślałam, że muszę iść na tą imprezę, ponieważ następny wieczór nie mogę się z nimi spotkać gdyż muszę pozałatwiać parę spraw związanych z gangiem. Dowiedzieć się paru rzeczy i co się tak właściwie dzieje. Moje przyjaciółki ani zresztą nikt inny nie wiedzą, co robię jedynie gosposia, która zajmuje się mną odkąd zginęli rodzice. Wcześniej też dla nich pracowała, więc wie, w co się wpakowała pracując u nas. W moim gangu większość osób to chłopaki jest jedynie kilka dziewczyn. Oprócz gangu muszę mieć jeszcze w miarę dobre oceny, bo kto by posądził np. o zabójstwo wzorowego ucznia???....To zawsze powtarzała mi mama. Brakuje mi rodziców i to bardzo. Nikomu nie powiedziałam jak naprawdę zginęli, bo i komu kiedy nikt nie może wiedzieć o tym, co robię. Czuję się z tym wszystkim całkiem sama, prawda mam wspaniałe przyjaciółki, ale nie mogę im nic powiedzieć. Bo co mam podejść i powiedzieć –Hejka władam olbrzymim gangiem i od czasu do czasu kogoś zabije…. Już widzę ich reakcję uciekłyby gdzie pieprz rośnie.  Owszem mam dobre oceny i nie naganna opinię, ale lubię imprezować i bawić się w tym całym gównie, w które wpakowali mnie rodzice. W sumie jestem im bardzo wdzięczna za to, że dzięki nim jestem, kim jestem…nie boję się nikogo i niczego. Podjechaliśmy na parking na nasze miejsce gidze już czekała Lea.
-Hej dziewczyny! Dzisiaj impreza u Zayna Obecność obowiązkowa. Mam nadzieję, że idziecie??-powiedziała Lea.
-Pewnie, że idziemy-odpowiedziałyśmy równo z Olivią.
Akurat tak się złożyło, że każdą lekcje każda z nas miała osobno, więc gdy tylko zadzwonił dzwonek poszłam do klasy. Pierwsza lekcja-historia. Cudnie mój ulubiony przedmiot (sarkazm). Podchodząc do ławki na końcu gdzie zawsze siedziałam ktoś mnie popchnął i upadły mi wszystkie moje rzeczy. UGH.
-Hej!!! Patrz jak chodzisz! Przewróciłeś mnie!-zawołałam. Lecz ten ktoś ani nie zauważył, że mnie przewrócił. Okazało się, że to niejaki Justin Bieber. Dupek, który myśli, że może mieć każdą laske. Spał już chyba z damską połową naszej szkoły. Codziennie chodzi na imprezę i zawsze zaliczy jakąś dziewczyna, która jest pod wpływem alkoholu nie wie, co się dzieje. Nie raz już się do mnie przystawiał, ale alkohol oraz narkotyki już tak na mnie nie działają, więc może tylko sobie poważyć. Pozbierałam rzeczy i podeszłam do mojej ławki. Justin siedzi przede mną na prawie każdej lekcji. Ugh. Jak ja go nie cierpię
-Kutas-wyszeptałam w jego stronę, gdy lekcja się zaczęła i wszyscy zajęli już swoje miejsca.
-Suka-odpowiedział i spojrzał na mnie zabijając mnie wzrokiem.
Cóż nie udało się wzrokiem nic nie zdziała. Nawet bronią pewnie nic by nie zdziałał. Nagle mój telefon zawibrował. Przywódca Stay a live został postrzelony przez inny gang walczy o życie w szpitalu. Co za pech. : D Racja co za pech (sarkazm).Gang Stay a livejest naszym największym przeciwnikiem. Wiem tyle że jego przywódca Jeremi Also nie ma dzieci ani rodzinna jego szczęście. To on zabił moich rodziców od 2 lat pragnę zemsty, ale pech to pech nie ma, na kim. I bardzo dobrze bez niego gang się rozpadnie. Nie ma go, kto po nim przejąć. Zadzwonił dzwonek, a ja wyszłam z klasy cała szczęśliwa. Mój największy wróg umrze…tylko szkoda, że to ja go nie zabiłam. Przez cały dzień czułam pieronujący mnie wzrok Justina….ale się boje. Heh. Wyszłam ze szkoły pożegnałam się z Lea i pojechałam odwieźć Olivię.
-Co takiego zrobiłaś Justinowi, że zabija cię wzrokiem-zapytała. Zapomniałam wspomnieć ze chyba każda dziewczyna w szkole podkochuje się w Justinie oprócz naszej trójki.
-Nic. Wpadł na mnie i mnie przewrócił, więc nazwałam go kutas.-odpowiedziałam spokojnie.
-Należało mu się ja bym mu tak nagadała, że pewnie dnia by nie starczyło-powiedziała i zaczęłyśmy się śmiać
Wróciłam do domu i zadzwoniłam do Flo jednej z niewielu dziewczyn w moim gangu, z którą lepszy kontakt (nasz gang jest na całym świecie, więc)
-Hej Flo. Jak tam Jeremi?? Kiedy zdechnie?-zapytałam.
-Hej. Już niedługo jego stan jest bardzo poważny i wiesz, co??? Jeśli on zginie jego gang się rozpadnie i wtedy to my będziemy, jako jedynie największym i najlepszym gangiem na świecie.-powiedziała. Wiedziałam jak uśmiecha się przez telefon. Jest moim zastępcą, więc to taki wspólny sukces.
-Okej, dzięki  za informacje. Jak będzie się coś działo to dzwoń lub napisz będę na imprezie wiec wiesz.-poinformowałam ją.
-Spoczko to…pa.-pożegnała się.
-Pa.-rozłączyłam się.
Do imprezy została godzina, więc chyba czas się szykować.

I jak wrażenia??? Pierwszy raz pisze więc jestem ciekawa. Czytasz=komentujesz. Piszcie co myślicie chce wiedzieć jak się poprawić żeby się spodobało. Jestem ciekawa waszych opinii. Wystarczy kropka a będę wdzięczna.
                                                                                 xoxo Marti

Bohaterowie

Bohaterowie

 
Marina 'Em' Everdeen (18l)
 
Justin Bieber (18l)
 
Olivia Melark (18l)
 
Lea Dobrev (18l)
 
 
 
Zayn Malik (18l)
 
 
 
Florence 'Flo' Gonzales (20l)