czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział 1


Rozdział 1

Po zjedzeniu śniadania pożegnałam się z gosposią i zeszłam do garażu po mojego białego volkswagena (jednego z wielu moich samochodów)

Podjechałam po Olivie, która miała olbrzymi uśmiech na twarzy chyba wiem, co się święci.
-Hej Em. Zayn organizuje dzisiaj imprezę. Wpadniesz???-zapytała Olivia
-Hej Olivia. Niech zgadnę wszyscy zaproszeni, a Zayn ci się podoba???-Odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Hmmm….Cóż, wiesz, że mi się podoba, ale on zarywa do naszej Lea. Ale teraz odpowiedz na pytanie idziesz czy nie???-Zapytała zarumieniona.
-No pewnie, że idę mnie nie ominie żadna impreza. A Lea ma w nosie Zayna, więc się nie przejmuj, bo nie ma, czym.-Przytuliłam ją i wsiadłyśmy do samochodu.
Całą drogę Olivie myślała co ubierze na imprezę. Eh..cała Olivia. Ja natomiast myślałam, że muszę iść na tą imprezę, ponieważ następny wieczór nie mogę się z nimi spotkać gdyż muszę pozałatwiać parę spraw związanych z gangiem. Dowiedzieć się paru rzeczy i co się tak właściwie dzieje. Moje przyjaciółki ani zresztą nikt inny nie wiedzą, co robię jedynie gosposia, która zajmuje się mną odkąd zginęli rodzice. Wcześniej też dla nich pracowała, więc wie, w co się wpakowała pracując u nas. W moim gangu większość osób to chłopaki jest jedynie kilka dziewczyn. Oprócz gangu muszę mieć jeszcze w miarę dobre oceny, bo kto by posądził np. o zabójstwo wzorowego ucznia???....To zawsze powtarzała mi mama. Brakuje mi rodziców i to bardzo. Nikomu nie powiedziałam jak naprawdę zginęli, bo i komu kiedy nikt nie może wiedzieć o tym, co robię. Czuję się z tym wszystkim całkiem sama, prawda mam wspaniałe przyjaciółki, ale nie mogę im nic powiedzieć. Bo co mam podejść i powiedzieć –Hejka władam olbrzymim gangiem i od czasu do czasu kogoś zabije…. Już widzę ich reakcję uciekłyby gdzie pieprz rośnie.  Owszem mam dobre oceny i nie naganna opinię, ale lubię imprezować i bawić się w tym całym gównie, w które wpakowali mnie rodzice. W sumie jestem im bardzo wdzięczna za to, że dzięki nim jestem, kim jestem…nie boję się nikogo i niczego. Podjechaliśmy na parking na nasze miejsce gidze już czekała Lea.
-Hej dziewczyny! Dzisiaj impreza u Zayna Obecność obowiązkowa. Mam nadzieję, że idziecie??-powiedziała Lea.
-Pewnie, że idziemy-odpowiedziałyśmy równo z Olivią.
Akurat tak się złożyło, że każdą lekcje każda z nas miała osobno, więc gdy tylko zadzwonił dzwonek poszłam do klasy. Pierwsza lekcja-historia. Cudnie mój ulubiony przedmiot (sarkazm). Podchodząc do ławki na końcu gdzie zawsze siedziałam ktoś mnie popchnął i upadły mi wszystkie moje rzeczy. UGH.
-Hej!!! Patrz jak chodzisz! Przewróciłeś mnie!-zawołałam. Lecz ten ktoś ani nie zauważył, że mnie przewrócił. Okazało się, że to niejaki Justin Bieber. Dupek, który myśli, że może mieć każdą laske. Spał już chyba z damską połową naszej szkoły. Codziennie chodzi na imprezę i zawsze zaliczy jakąś dziewczyna, która jest pod wpływem alkoholu nie wie, co się dzieje. Nie raz już się do mnie przystawiał, ale alkohol oraz narkotyki już tak na mnie nie działają, więc może tylko sobie poważyć. Pozbierałam rzeczy i podeszłam do mojej ławki. Justin siedzi przede mną na prawie każdej lekcji. Ugh. Jak ja go nie cierpię
-Kutas-wyszeptałam w jego stronę, gdy lekcja się zaczęła i wszyscy zajęli już swoje miejsca.
-Suka-odpowiedział i spojrzał na mnie zabijając mnie wzrokiem.
Cóż nie udało się wzrokiem nic nie zdziała. Nawet bronią pewnie nic by nie zdziałał. Nagle mój telefon zawibrował. Przywódca Stay a live został postrzelony przez inny gang walczy o życie w szpitalu. Co za pech. : D Racja co za pech (sarkazm).Gang Stay a livejest naszym największym przeciwnikiem. Wiem tyle że jego przywódca Jeremi Also nie ma dzieci ani rodzinna jego szczęście. To on zabił moich rodziców od 2 lat pragnę zemsty, ale pech to pech nie ma, na kim. I bardzo dobrze bez niego gang się rozpadnie. Nie ma go, kto po nim przejąć. Zadzwonił dzwonek, a ja wyszłam z klasy cała szczęśliwa. Mój największy wróg umrze…tylko szkoda, że to ja go nie zabiłam. Przez cały dzień czułam pieronujący mnie wzrok Justina….ale się boje. Heh. Wyszłam ze szkoły pożegnałam się z Lea i pojechałam odwieźć Olivię.
-Co takiego zrobiłaś Justinowi, że zabija cię wzrokiem-zapytała. Zapomniałam wspomnieć ze chyba każda dziewczyna w szkole podkochuje się w Justinie oprócz naszej trójki.
-Nic. Wpadł na mnie i mnie przewrócił, więc nazwałam go kutas.-odpowiedziałam spokojnie.
-Należało mu się ja bym mu tak nagadała, że pewnie dnia by nie starczyło-powiedziała i zaczęłyśmy się śmiać
Wróciłam do domu i zadzwoniłam do Flo jednej z niewielu dziewczyn w moim gangu, z którą lepszy kontakt (nasz gang jest na całym świecie, więc)
-Hej Flo. Jak tam Jeremi?? Kiedy zdechnie?-zapytałam.
-Hej. Już niedługo jego stan jest bardzo poważny i wiesz, co??? Jeśli on zginie jego gang się rozpadnie i wtedy to my będziemy, jako jedynie największym i najlepszym gangiem na świecie.-powiedziała. Wiedziałam jak uśmiecha się przez telefon. Jest moim zastępcą, więc to taki wspólny sukces.
-Okej, dzięki  za informacje. Jak będzie się coś działo to dzwoń lub napisz będę na imprezie wiec wiesz.-poinformowałam ją.
-Spoczko to…pa.-pożegnała się.
-Pa.-rozłączyłam się.
Do imprezy została godzina, więc chyba czas się szykować.

I jak wrażenia??? Pierwszy raz pisze więc jestem ciekawa. Czytasz=komentujesz. Piszcie co myślicie chce wiedzieć jak się poprawić żeby się spodobało. Jestem ciekawa waszych opinii. Wystarczy kropka a będę wdzięczna.
                                                                                 xoxo Marti

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz