a) Olivia już jest objęta ochroną i mają ją na oku
b)jakaś grupka osób z gangu Jeremiego weszła na nasz teren ale już nie żyją (czyli muszę jeszcze się z nimi spotkać i dowiedzieć się czego chcieli ale pytanie brzmi z kim???? Kto teraz nimi rządzi? Na to pytanie niestety dostałam odpowiedź)
c) przywódcą gangu został…….Justin Bieber, czyli niestety będę musiała go zabić. Nikt inny nie może tego zrobić gdyż to ja jestem tu przywódcą i muszę pokazać pazurki. Szkoda chłopaka, ale cóż życie. Przecież mógł powiedzieć, że ma to wszystko gdzieś i nie obejmować przywództwa nie umiejąc używać broni ba pewnie nawet nigdy nie widział jakiejś porządnej. Omówiliśmy plan spotkania z Justinem głową gangu wtedy niestety dowiem się, że to ja chyba, że coś wykombinuje. Postanowione pójdzie ze mną Flo i tylko Flo, a 10 osób będą chronić tyły, gotowi w każdej chwili zadzwonić po posiłki. Spotkanie odbędzie się za 2 dni. A za 4 mamy wyjazd do Kalifornii na kilka dni, jako szkolna wycieczka…. A Justin jest ze mną w klasie. Wróciłam do domu i tak jak stałam poszłam spać nie zmywając nawet makijażu. Przed pójściem spać wzięłam jeszcze 2 tabletki na ból głowy. Wstałam rano i czułam się tak źle, że to po prostu magia. A otwierając oczy zauważyłam, że ktoś mi się przygląda. Gdy zobaczyłam, że to Justin rzuciłam nim pierwszą lepszą rzeczą, która wpadła mi w ręce..genialnie telefonem. TELEFONEM!! Podbiegłam do nie go i szybko wzięłam mu telefon, bo ten chciał już zacząć się ni bawić.
-Co ty tu robisz?!?! Zresztą za chwile mi powiesz muszę iść się ogarnąć.- powiedziałam wychodząc z pokoju do garderoby. Rozczesałam włosy i spięłam go w luźny warkocz na bok. Zauważyłam, że na szczęście makijaż mi się modno nie rozmazał, ale i tak go zmyłam. Namalowałam na powiece fioletową kreskę i dokończyłam mój zwyczajny makijaż i postawiłam na to:
Tak ubrana wróciłam do Justina.
-A więc co tu robisz??-spytałam
-Chciałem z tobą pogadać. Rano nie dałaś mi dokończyć a w szkole cie nie było. Dlaczego??
-Źle się poczułam-powiedział.
-Ale już w porządku??-wydawał się przejęty
-Tak. O czym chciałeś pogadać??
-Więc tak jak wiesz mój tata nie żyje. Był zamieszany w gangi i był ich szefem. Ale zabiła go niejaka Lady Death. Nie mam pojęcia, kto to jest. Ale mam się z nią jutro spotkać. I jestem ciekawy może wiesz, kim ona jest??
-Skąd mam wiedzieć niby, kim ona jest nigdy o niej nie słyszałam.- powiedziałam spokojnie, a w środku wręcz się gotowałam
-Acha, czyli nie wiesz. Powiem tak przejąłem gang mojego ojca od małego uczył mnie szczelać, więc jestem w tym dobry. Jeśli okaże się, że wiesz, kim ona jest, ale mi nie powiedziałaś mi o tym to rozwalę ci łeb szybciej niż myślisz kotku.-wybuchnął
-I ja mam się niby ciebie bać?! Mam ważniejsze rzeczy na głowie niż jakiś dzieciak. I ty śmiesz mi grozić. Chcesz się podrożyć i mieć ze mną na pieńku proszę bardzo. A teraz wyjdź. Nie wiem jak wytrzymam z tobą te kilka dni 24h/dobę. Ja przez ciebie zwariuje. Jak można być tak bipolarnym???
-Ja jestem bipolarny! Ja! Słuchaj dziwko nie wiem jak matka z tobą wytrzymuje, ale współczuje jej, że jesteś taką suką….-nie wytrzymałam
-Moi rodzice nie żyją!!!!!!!!! I wiesz, co?? Nigdy w życiu nie zgadniesz, kto ich zabił. A teraz wynoś się!!-krzyknęłam i pobiegłam do łazienki żeby wziąć podwójną dawkę prochów. Po tym nieco się uspokoiłam i pojechałam do szkoły. Justin wie, że nie mam rodziców. Jak mogłam mu to powiedzieć?
***
-A więc co tu robisz??-spytałam
-Chciałem z tobą pogadać. Rano nie dałaś mi dokończyć a w szkole cie nie było. Dlaczego??
-Źle się poczułam-powiedział.
-Ale już w porządku??-wydawał się przejęty
-Tak. O czym chciałeś pogadać??
-Więc tak jak wiesz mój tata nie żyje. Był zamieszany w gangi i był ich szefem. Ale zabiła go niejaka Lady Death. Nie mam pojęcia, kto to jest. Ale mam się z nią jutro spotkać. I jestem ciekawy może wiesz, kim ona jest??
-Skąd mam wiedzieć niby, kim ona jest nigdy o niej nie słyszałam.- powiedziałam spokojnie, a w środku wręcz się gotowałam
-Acha, czyli nie wiesz. Powiem tak przejąłem gang mojego ojca od małego uczył mnie szczelać, więc jestem w tym dobry. Jeśli okaże się, że wiesz, kim ona jest, ale mi nie powiedziałaś mi o tym to rozwalę ci łeb szybciej niż myślisz kotku.-wybuchnął
-I ja mam się niby ciebie bać?! Mam ważniejsze rzeczy na głowie niż jakiś dzieciak. I ty śmiesz mi grozić. Chcesz się podrożyć i mieć ze mną na pieńku proszę bardzo. A teraz wyjdź. Nie wiem jak wytrzymam z tobą te kilka dni 24h/dobę. Ja przez ciebie zwariuje. Jak można być tak bipolarnym???
-Ja jestem bipolarny! Ja! Słuchaj dziwko nie wiem jak matka z tobą wytrzymuje, ale współczuje jej, że jesteś taką suką….-nie wytrzymałam
-Moi rodzice nie żyją!!!!!!!!! I wiesz, co?? Nigdy w życiu nie zgadniesz, kto ich zabił. A teraz wynoś się!!-krzyknęłam i pobiegłam do łazienki żeby wziąć podwójną dawkę prochów. Po tym nieco się uspokoiłam i pojechałam do szkoły. Justin wie, że nie mam rodziców. Jak mogłam mu to powiedzieć?
***
Spotkanie z Justinem. Założyłam okulary przeciwsłoneczne
muchy, związałam włosy w koka zrobiłam mocny makijaż i ubrałam się trochę w nie
moim stylu, ale cóż nie może wiedzieć, że to ja.
Nie wiedziałam nawet, że mam w szafie coś takiego. Dzisiaj
przed spotkaniem wzięłam 2 razy po podwójnej dawce prochów i jakieś tabletki
przeciw bólowe, bo łeb mi pęka. Wysiadłyśmy z Flo z samochodu i podążałyśmy w
stronę Justina, który już czekał. Był sam, ale ja i tak wiem, że za nim czeka jego
ekipa. Chyba mnie nie poznał, bo uważnie mi sie przyglądał.
-Chciałeś spotkania, więc słucham?- zaczęłam twardo
-Zabiłaś mi ojca dziwko, więc ja powinienem zabić ciebie-warknął
-Twój ojciec zabił moich rodziców, więc nie powiem planowałam go zabić, ale z żalem muszę stwierdzić, że to nie ja….ktoś mnie ubiegł a ja wiem, kto. Chcesz wiedzieć to musisz najpierw zasłużyć. I dopilnuj swoich chłopaczków, że nie są u nas mile widziani. To tyle. Żegnam.-Powiedział i się odwróciłam by odejść, ale on złapał mnie za rękę i obrócił z taką siłą, że spadły mi okulary. FUCK! Justin spojrzał na mnie zdziwiony. Szybko założyłam okulary z powrotem i poszłam w stronę auta. Łzy zaczęły kapać z moich oczu. Usłyszałam tylko jak zdziwiony Justin szepcze moje imię. Nie chce jechać na ten wyjazd, ale niestety muszę. Musze zostawić pozory. Tak bardzo nie chciałam żeby wiedział. Jak ja mogłam być tak głupia? W drodze do domu płakałam. To nie tak miało być. Flo została ze mną na noc. W sumie byłam już spakowana na wyjazd, więc mogłam iść spać. Wzięłam 3 tabletki nasenne, bo czułam, że nie usnę. A może jednak mnie nie poznał??? Ale przecież wyszeptał moje imię? A może mi się tylko wydawało. Z tymi myślami zapadłam w głęboki sen. Rano wzięłam moją codzienną już porcję tabletek na głowę. Żywię się tylko tym świństwem, tak być nie może. Pomalowałam się i poszłam do garderoby po ubrania wybrałam to:
-Chciałeś spotkania, więc słucham?- zaczęłam twardo
-Zabiłaś mi ojca dziwko, więc ja powinienem zabić ciebie-warknął
-Twój ojciec zabił moich rodziców, więc nie powiem planowałam go zabić, ale z żalem muszę stwierdzić, że to nie ja….ktoś mnie ubiegł a ja wiem, kto. Chcesz wiedzieć to musisz najpierw zasłużyć. I dopilnuj swoich chłopaczków, że nie są u nas mile widziani. To tyle. Żegnam.-Powiedział i się odwróciłam by odejść, ale on złapał mnie za rękę i obrócił z taką siłą, że spadły mi okulary. FUCK! Justin spojrzał na mnie zdziwiony. Szybko założyłam okulary z powrotem i poszłam w stronę auta. Łzy zaczęły kapać z moich oczu. Usłyszałam tylko jak zdziwiony Justin szepcze moje imię. Nie chce jechać na ten wyjazd, ale niestety muszę. Musze zostawić pozory. Tak bardzo nie chciałam żeby wiedział. Jak ja mogłam być tak głupia? W drodze do domu płakałam. To nie tak miało być. Flo została ze mną na noc. W sumie byłam już spakowana na wyjazd, więc mogłam iść spać. Wzięłam 3 tabletki nasenne, bo czułam, że nie usnę. A może jednak mnie nie poznał??? Ale przecież wyszeptał moje imię? A może mi się tylko wydawało. Z tymi myślami zapadłam w głęboki sen. Rano wzięłam moją codzienną już porcję tabletek na głowę. Żywię się tylko tym świństwem, tak być nie może. Pomalowałam się i poszłam do garderoby po ubrania wybrałam to:
Wzięłam walizki, wsadziłam je do bagażnika i odjechałam w
stronę szkoły.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz