czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział 2


Impreza, impreza, co tu ubrać. Mam całą olbrzymią garderobę, ale nie wiem, co tu wybrać. Nie za bardzo chcę się odpiździć.  Postawiłam na sukienkę oraz wysokie buty z ćwikami całość wygląda tak:

 
 
Zrobiłam sobie makijaż ale tym razem zrobiłam czarną kredką nad i pod okiem oraz namalowałam nią kwiaty na powiekach i pomalowałam je cieniem, w włosy spiełam w wysokiego kucyka. Spojrzałam na komórkę i zobaczyłam, że mam jedną wiadomość od Lea: Na przyjęciu obowiązują maski, xoxo. Świetnie. Teraz mi to mówisz. Spojrzałam na zegarek 19:55. Już jestem spóźniona. Wzięłam maske i wsiadłam do samochodu. Przed domem Zayna czekała na mnie Olivia i Lea. Wyglądały oszałamiająco. Przywitałyśmy się i weszłyśmy do jego wielkiego domu (ja mam większy). Impreza już rozkręciła się na maxa. Prawie wszystkie wolne pokoje zostały już pozajmowane. Szybko się zaczeli bawić-pomyślałam. Podeszłyśmy do baru  i zamówiłyśmy po drinku. Nie mam zamiaru dzisiaj dużo wypić . Bo jutro czeka mnie praca. Cóż. Odłożyłyśmy drinki i zaczęłyśmy się bawić, a że mieliśmy maski ikt nie wiedział kto kim jest, ale odrau rozpoznałam Zayna który podszedł do i życzył nam dobrej zabawy. Jest jeszcze jeden plus niegdzie nie widziałam Justina (chyba) a on przecież przyjaźni się z Zaynem. Nie wiem czemu cały czas myślę o ty że na mnie wpadł. Jak on mnie irytuje. Nie chce nawet wyść z mojej głowy. Spadaj Justin!!-krzyknęłam do niego w myślach. Tańczyłyśmy i bawiłyśmy się przez dobre 2 godziny. Gdy nagle dziewczyny zniknęły. Trochę się przestraszyłam, bo jestem kim jestem a ktoś może wpaść na pomysł zrobienia im krzywdy. Co ja wygaduje nikt nigdy jeszcze nie wpadł na taki pomysł, więc nie mam się czym martwić. Pewnie spotkały kogoś i się bawią. One lubią zmieniać chłopaków jak rękawiczki. Można powiedzieć, że od kiedy rodzice zgineli nie zaufałam ani razu żadnemu chłopakowi. Nienawidzę ich. Jeremi zabił moich rodziców, a oni wszyscy są tacy sami. Odkąd zgubiłam dziewszyny minęła godzina. Za niedługo powinnam się zbierać, ale najpierw wypię jeszcze jednego drinka. A co mi szkodzi. Podeszłam do baru wzięłam drinku i znów: powtórka z rozrywki. On się mnie uczepił czy co?? Ma szczęście, że nie ma tu nikogo z mojej załogi bo już dawno by nie żył. Szedł sobie zamyślony, na początku nie wiedziałam, że to on. Wpadł na mnie, wylał drinka na moją nową sukienkę która swoje kosztowała, a jeszcze na dodatek przewrócił siebie i mnie i wtedy spadła mu i mi maska. W pierwszej chwili myślałam, że udusze go na miejscu. Wszyscy się gapili, spojrzałam na nich złowrogo i od razu zajęli się sobą. Justin zaczął chichotać. Cała w środku się gotowałam.
-Z czego się śmiejesz idioto!!! Wylałeś drinka na moją nową sukienkę!-krzyknęłam na niego. Wstał, a mi nawet nie pomógł. Więc sama wstałam i położyłam szklankę na barek.
-Patrz jak leziesz, 2 raz dzisiaj na na mnie wpadłaś!-Krzyknął. Tego już było za wiele. Czyn on uznał, że to moja wina?!?
-Jesteś ślepy i głupi czy tylko takiego udajesz???-zapytałam.
Cały się gotował. Ha. Punkt dla mnie.
-Ani to ani to z kolei ty tak dziwko!
-Czy ty nazwałeś mnie dziwką?!? To ty tu sypiasz z wszystkimi na lewo i prawo ja nie!!
-Tak nazwałem cię dziwką. Co wściekasz się, że mówię prawdę.
Nie wytrzymałam uderzyłam go z liścia w policzek na którym został czerwony ślad. Dobrze ci tak Bieber-pomyślałam. I odeszłam do łazienki aby wytrzeć sukienkę. Mam go już po dziurki w nosie. Nie jestem dziwką. Może nie jestem już dziewicą, ale zrobiłam to tylko raz z chłopakiem którego naprawdę kochałam. Zginął wraz z rodzicami. Był ich pracownikiem. Od tego czasu nie miałam chłopaka i rzeczy z tym związanych. A on śmie nazywać mnie dziwką. Palant. Weszłam do łazienki, wytarłam sukienkę chusteczką na szczęście nie było bardzo widać tej plamy. Poprawiłam makijaż i włosy, poperfumowałam się wyszłam. Natknęłam się na Olivię i przekazał, że wracam już do domu, więc jak chce to ma ze mną jechać a jak nie to ja jadę sama. Powiedziała, że jeszcze zostanie więc zaczęłam zmierzać ku wyjściu. Zauważyłam, jak Zayn przykłada Justinowi który kipiał ze złości, że przed wszystkim dziewczyna go ośmieszyła, uderzyła go woreczek z lodem do woreczka. Justin zauważył jak wychodzę, więc wstał i zaczął do mnie podchodzić. Ja udałam, że go nie widzę i zmierzałam dalej ku wyjściu. Jakoś nie miałam zamiaru z ni gadać i się kłócić. Znowu. Zresztą on nic o mnie nie wie, więc nie ma co się czepiać. Tak szczerze mówiąc to nikt oprócz Lea i Olivi i mojego zespołu nie wie, że nie mam rodziców. Zresztą mniejsza z tym. Gdy wyszłam przywitał mnie podmuch wiatru, cała zadrżałam. Zrobiło mi się zimno w mojej sukience bez rękawów. Myślałam czy nie zadzwonić do Flo żeby po mnie przyjechała, ale nie chciałam czekać na nią i marznąć, więc poszłam w stronę mojego samochodu. Miałam ochote już położyć się w moim ciepłym łóżku. Już miałam wchodzić do samochodu, gdy jednocześnie zawibrował mój telefon oraz Justin złapał mnie mocno za nadgarstek. Wyrwałam rękę i odwróciłam się w jego stronę. Myśląc o tym że:
a)co Justin ma mi do powiedzenie
b) że w samochodzie mam pistolet….na wszelki wypadek, bo jestem kim jestem i
c) co to za SMS, pewnie od Flo, więc co się stało?
Spojrzałam na trarz Justin i zauważyłam moją dłoń odciśniętą na jego policzku. Powstrzymywałam się ze wszystkich żeby się nie roześmiać. Jak on działał mi na nerwy.

I kolejny rozdział jak się podoba? Jak myślicie co to będzie za wiadomość i czego chciał Justin?
                                                                                                  xoxo Marti

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz