Rozdział 3
Patrzyłam na
niego czekając, czego chce, ponieważ mam ważniejsze rzeczy na głowie.
-Czego chcesz??? Mam ważniejsze rzeczy na głowie niż czekanie aż wydusisz z siebie jakieś słowa.-powiedziałam i już miałam wsiadać do samochodu, gdy jego głos mnie zatrzymał
-Prze-przepraszam-powiedział.
Jak się wtedy czułam?? Zamurowało mnie. Justin Bieber przeprasza?
-Ookeej. Od kiedy ty Justin Bieber kogoś przeprasza??-zapytałam ciekawa.
-Ja nigdy nie przepraszam to był pierwszy i ostatni raz, kiedy to zrobiłem. Miałem zły dzień i…….-nie dokończył, bo mój telefon zaczął piszczeć. Spojrzałam na wyświetlacz 10 widomości i 5 nieodebranych połączeń od Flo. Coś się stało.
-Sorki Justin musze to odebrać. Pogadamy w szkole ok.????-powiedziałam. On jedynie pokiwał głową i odszedł a ja odebrałam telefon.
-Em jest sprawa i robi się coraz bardziej poważnie.
-Mów, o co chodzi!
-Najpierw dobra czy zła wiadomość??-zapytała
-Dobra- postanowiła, że muszę się uspokoić po imprezie.
-Jeremy Also nie żyje-powiedziała z nieskrywaną radością.
Byłam mega szczęśliwa, że to powiedziała bałam się, że jednak udało mu się przeżyć.
-A zła jest taka, że myślą, że to ty go zabiłaś i chcą zemsty-dokończyła.
Zamarłam przecież ja nie mam z tym nic wspólnego, a szkoda, bo chętnie bym go zabiła.
-Zrozumiałam bądź jutro u mnie o 16 ustalimy wszystko a później pojedziemy do bazy. Chcą się zemścić to dostaną zemsty. Mam już nawet chyba plan. Do zobaczenia.-rozłączyłam się i odpaliłam samochód zauważyłam, że Justin ciągle mnie obserwował i prawdopodobnie usłyszał, co mówiła. Trudno, wiele się nie dowiedział na szczęście mało mówiłam.
-Do jutra Bieber!-krzyknęłam i odjechałam.
-Czego chcesz??? Mam ważniejsze rzeczy na głowie niż czekanie aż wydusisz z siebie jakieś słowa.-powiedziałam i już miałam wsiadać do samochodu, gdy jego głos mnie zatrzymał
-Prze-przepraszam-powiedział.
Jak się wtedy czułam?? Zamurowało mnie. Justin Bieber przeprasza?
-Ookeej. Od kiedy ty Justin Bieber kogoś przeprasza??-zapytałam ciekawa.
-Ja nigdy nie przepraszam to był pierwszy i ostatni raz, kiedy to zrobiłem. Miałem zły dzień i…….-nie dokończył, bo mój telefon zaczął piszczeć. Spojrzałam na wyświetlacz 10 widomości i 5 nieodebranych połączeń od Flo. Coś się stało.
-Sorki Justin musze to odebrać. Pogadamy w szkole ok.????-powiedziałam. On jedynie pokiwał głową i odszedł a ja odebrałam telefon.
-Em jest sprawa i robi się coraz bardziej poważnie.
-Mów, o co chodzi!
-Najpierw dobra czy zła wiadomość??-zapytała
-Dobra- postanowiła, że muszę się uspokoić po imprezie.
-Jeremy Also nie żyje-powiedziała z nieskrywaną radością.
Byłam mega szczęśliwa, że to powiedziała bałam się, że jednak udało mu się przeżyć.
-A zła jest taka, że myślą, że to ty go zabiłaś i chcą zemsty-dokończyła.
Zamarłam przecież ja nie mam z tym nic wspólnego, a szkoda, bo chętnie bym go zabiła.
-Zrozumiałam bądź jutro u mnie o 16 ustalimy wszystko a później pojedziemy do bazy. Chcą się zemścić to dostaną zemsty. Mam już nawet chyba plan. Do zobaczenia.-rozłączyłam się i odpaliłam samochód zauważyłam, że Justin ciągle mnie obserwował i prawdopodobnie usłyszał, co mówiła. Trudno, wiele się nie dowiedział na szczęście mało mówiłam.
-Do jutra Bieber!-krzyknęłam i odjechałam.
***
Następnego dnia marzyłam tylko o tym, aby lekcje się już skończyły. Wzięłam prysznic, umalowałam się tak jak zwykle, rozczesałam włosy, poprawiłam różowe końcówki kredą do włosów i pozwoliłam im luźno opadać mi na plecy i ramiona. Dzisiaj było zimniej niż wczoraj, więc założyłam bluzkę z flagą USA, ciemne rurki, czarne sandałki na obcasach, biżuterie oraz okulary przeciwsłoneczne; Wygląda to tak:
Następnego dnia marzyłam tylko o tym, aby lekcje się już skończyły. Wzięłam prysznic, umalowałam się tak jak zwykle, rozczesałam włosy, poprawiłam różowe końcówki kredą do włosów i pozwoliłam im luźno opadać mi na plecy i ramiona. Dzisiaj było zimniej niż wczoraj, więc założyłam bluzkę z flagą USA, ciemne rurki, czarne sandałki na obcasach, biżuterie oraz okulary przeciwsłoneczne; Wygląda to tak:
Zauważyłam,
że obudziłam się wcześnie niż zwykle a wychodząc z garderoby o mało nie dostałam
zawału. Na moim łóżku siedział Justin.
-Co ty tutaj robisz???-krzyknęłam.
-Chciałem wytłumaczyć ci jeszcze przed szkołą, dlaczego wczoraj byłem taki nie miły.-odpowiedział.
Spojrzałam na zegarek 7: 10 jest wcześnie, więc mogę go posłuchać.
-Okej. Słucham.-powiedziałam.
-A więc wczoraj rano zadzwonili, że mój tata jest w szpitalu został poszczelony czy coś, więc to było pierwsze, dlaczego cię popchnąłem. Około godziny 22 dostałem kolejny telefon, ze nie żyje. Nie przeżył. Mieszkam z mamą bez taty, ale to on wysyłał nam po paręnaście tysięcy miesięczne, a teraz już tego nie będzie. Jego kumple powiedzieli mi….-nie dokończył
-Justin rozumiem cię, ale to nie znaczy, że musisz się na mnie wyżywać, ale okej. Nie jestem na ciebie zła. Ale nie przejmuj się na pewno nie zostawił was bez grosza przy duszy. Jeśli na koncie miał pieniądze to dostanie je najbliższa rodzina, czyli wy-powiedziłam mu, a on tylko się uśmiechną i zadał mi pytanie:
-A gdzie są twoi rodzice, bo wpuściła mnie gosposia?-nie lubię poruszania tego tematu. Prawdy mu nie powiem, nie ufam mu jak zresztą dużej większości.
-Wyjechali w sprawach biznesowych. Muszę już iść, szkoła czeka.-powiedziałam szybko. to jest zawsze ta sama odpowiedź.
Zeszliśmy na dół powiedziałam Marcie (gosposi), że nie jestem głodna, o 16 przyjdzie Flo.
Weszłam do mojego samochodu, pomachał Justinowi na pożegnanie i odjechałam. Nie musiałam dzisiaj jechać, bo Olivie, bo ma przyjechać po nią Dave? Czy jakoś tak. Ale dlaczego Justin mi to wszystko powiedział? Zwierzył mi się z wszystkiego? Rozumiem go i to bardzo dobrze moi rodzice też zginęli tylko, że oboje a jemu tylko jeden. Zostawili mi wszystko, co mieli, więc to samo powiedziałam Justinowi…….ale o 22 zginął a rano go poszczelono. Nie na pewno nie jest to Jeremi Also, przecież on nie ma rodziny, nawet nazwisko ma inne. Chociaż moje nazwisko zna tylko mój gang, ale nie wolno im go publicznie mówić, a dla innych gangów jestem znana, jako Lady Death. To wymyślili rodzice jak jeszcze żyli. Czy to możliwe, że Jeremi miał syna? Moje rozmyślenia musiały poczekać, bo właśnie podjechałam pod szkołę. W tym samym czasie podjechał Justin a Zayn zapytał się Justina o coś co bardzo mnie zdziwiło:
-Yo, stary. Wiesz ko zabił twojego ojca??-zapytał Zayn
-Dziewczyna, nie znam jej imienia, ale jego przyjaciel powiedział, że mówią na nią Lady Death.-odpowiedział Justin.
Zamarłam. Jeremi miał syna i tym synem jest Justin. Wracam do domu pomyślałam. Jeden dzień bez szkoły nikomu jeszcze nie zaszkodził.
-A wiesz, kim jest ta dziewczyna. Jak wygląda i jak ma na imię?-zapytał ponownie Zayn.
-Nie nie mam pojęcia, kim ona jest wiem, że mój ojciec zabił jej rodziców 2 lata temu a ona się zemściła, ale kumple ojca ją dopadną i zabiją, a jak ja tylko się dowiem, co to za dziewczyna również ją zabije.
Objechałam szkołę i wróciłam do domu nie miałam zamiaru dalej słuchać ich rozmowy.
-Co ty tutaj robisz???-krzyknęłam.
-Chciałem wytłumaczyć ci jeszcze przed szkołą, dlaczego wczoraj byłem taki nie miły.-odpowiedział.
Spojrzałam na zegarek 7: 10 jest wcześnie, więc mogę go posłuchać.
-Okej. Słucham.-powiedziałam.
-A więc wczoraj rano zadzwonili, że mój tata jest w szpitalu został poszczelony czy coś, więc to było pierwsze, dlaczego cię popchnąłem. Około godziny 22 dostałem kolejny telefon, ze nie żyje. Nie przeżył. Mieszkam z mamą bez taty, ale to on wysyłał nam po paręnaście tysięcy miesięczne, a teraz już tego nie będzie. Jego kumple powiedzieli mi….-nie dokończył
-Justin rozumiem cię, ale to nie znaczy, że musisz się na mnie wyżywać, ale okej. Nie jestem na ciebie zła. Ale nie przejmuj się na pewno nie zostawił was bez grosza przy duszy. Jeśli na koncie miał pieniądze to dostanie je najbliższa rodzina, czyli wy-powiedziłam mu, a on tylko się uśmiechną i zadał mi pytanie:
-A gdzie są twoi rodzice, bo wpuściła mnie gosposia?-nie lubię poruszania tego tematu. Prawdy mu nie powiem, nie ufam mu jak zresztą dużej większości.
-Wyjechali w sprawach biznesowych. Muszę już iść, szkoła czeka.-powiedziałam szybko. to jest zawsze ta sama odpowiedź.
Zeszliśmy na dół powiedziałam Marcie (gosposi), że nie jestem głodna, o 16 przyjdzie Flo.
Weszłam do mojego samochodu, pomachał Justinowi na pożegnanie i odjechałam. Nie musiałam dzisiaj jechać, bo Olivie, bo ma przyjechać po nią Dave? Czy jakoś tak. Ale dlaczego Justin mi to wszystko powiedział? Zwierzył mi się z wszystkiego? Rozumiem go i to bardzo dobrze moi rodzice też zginęli tylko, że oboje a jemu tylko jeden. Zostawili mi wszystko, co mieli, więc to samo powiedziałam Justinowi…….ale o 22 zginął a rano go poszczelono. Nie na pewno nie jest to Jeremi Also, przecież on nie ma rodziny, nawet nazwisko ma inne. Chociaż moje nazwisko zna tylko mój gang, ale nie wolno im go publicznie mówić, a dla innych gangów jestem znana, jako Lady Death. To wymyślili rodzice jak jeszcze żyli. Czy to możliwe, że Jeremi miał syna? Moje rozmyślenia musiały poczekać, bo właśnie podjechałam pod szkołę. W tym samym czasie podjechał Justin a Zayn zapytał się Justina o coś co bardzo mnie zdziwiło:
-Yo, stary. Wiesz ko zabił twojego ojca??-zapytał Zayn
-Dziewczyna, nie znam jej imienia, ale jego przyjaciel powiedział, że mówią na nią Lady Death.-odpowiedział Justin.
Zamarłam. Jeremi miał syna i tym synem jest Justin. Wracam do domu pomyślałam. Jeden dzień bez szkoły nikomu jeszcze nie zaszkodził.
-A wiesz, kim jest ta dziewczyna. Jak wygląda i jak ma na imię?-zapytał ponownie Zayn.
-Nie nie mam pojęcia, kim ona jest wiem, że mój ojciec zabił jej rodziców 2 lata temu a ona się zemściła, ale kumple ojca ją dopadną i zabiją, a jak ja tylko się dowiem, co to za dziewczyna również ją zabije.
Objechałam szkołę i wróciłam do domu nie miałam zamiaru dalej słuchać ich rozmowy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz